Diana, dziewczyna z wielkimi
marzeniami, kochająca One Direction, chcąca ich poznać... niestety bardzo
biedna. Słuchając ich muzyki za każdym razem wyobrażała sobie, że to właśnie
dzisiaj może kiedy pójdzie do sklepu lub z psem ich spotka. Niestety to było
nie możliwe. Mieszkała w Wielkiej Brytanii, w Londynie w najbiedniejszej
dzielnicy. O dziwo jej rodzina mimo iż była biedna była bardzo porządna. Mama
pracowała w sklepie na kasie, a tata pracował za granicą. Dlaczego więc rodzina
była taka biedna? Mięli starszego syna, który ich bardzo zadłużył, następnie
uciekł z kraju i nie odzywał się do nich. Rodzina ciężko pracowała na spłacenie
niesamowicie wielkiego długu. Matka bardzo kochała córkę, chciała dla niej jak
najlepiej. Chciała, aby jej córka była szczęśliwa mimo panującej sytuacji.
Najlepszym prezentem jaki dostała dziewczyna była stara MP4-ka, która miała
pełno piosenek z 1D. Pewno dnia Diana wróciła ze szkoły i zobaczyły, że jej
mama płacze:
- Co się
stało?
- Nic
takiego, idź odrobić lekcje. - odparła matka, wycierając zapłakane oczy.
-
Dlaczego płaczesz? - nie ustępowała Diana.
- Udało
nam się spłacić dług, który 3 lat temu zaciągnął Twój brat. - rozpłakała się
bardziej.
- To
powód do radości! Mamo.. dlaczego trzymasz zdjęcie taty w rękach? - zaniepokoiła
się córka.
- Twój
tata.. jego szef dziś do mnie zadzwonił, że miał wypadek. Kiedy wracał do domu,
przewróciła się ciężarówka, która zmiażdżyła w samochód Twojego taty.. Zmarł na
miejscu.
Diana
pobiegła do pokoju, zatrzasnęła drzwi i zaczęła płakać. Kiedyś jej tata
obiecał, że kiedy spłacą dług, 16-latka dostanie bilet na koncert swojego
ulubionego zespołu. Dług odszedł, a wraz z nim tata Diany. Wieczorem kiedy
przyszła pora na kolację, Diana po raz pierwszy zobaczyła swoją matka w takim
stanie. Była cała zapłakana i wyglądała jakby ćpała. Nastolatkę
zaniepokoił taki widok matki, jednak bała się spytać dlaczego tak wygląda, ale
byłoby to nie na miejscu. I tak z dnia na dzień stan jej matki się pogarszał..
Potem nastał czas pogrzebu.. I dalej było już coraz gorzej. Diana nie poznawała
matki, która zaczęła pić, unikać pracy i stała się agresywna. 16-latka nie
miała przyjaciół i nikogo nie mogła się poradzić. Jej oceny w szkole również
zmalały. Pewnego wieczoru Diana spakowała się i postanowiła uciec, wiedziała
gdzie jej matka trzymała pieniądze, więc wzięła je, spakowała pełno ciuchów,
wzięła trochę suchego jedzenia, dwie butelki wody i ulubioną MP4. W mikołajkową
noc postanowiła uciec. Londyn jest wielkim miastem, więc dokąd się wybrać? Nie
wiedziała.. Szła przed siebie, wcale nie była śpiąca. Adrenalina związana z
ucieczką dawała jej dużo energii. Nie wiedziała gdzie jest kiedy było południe.
Może Was to zdziwi, ale ona nie miała komórki, była bardzo 'zacofaną'
nastolatką, gdyż jej rodzice nie chcieli, aby ich córka popełniła taki sam błąd
jak jej brat. Usiadła w parku na ławce i zjadła baton. Obok niej przeszedł
wesoły dorosły mężczyzna, który swą jasnością przyciągał do siebie wszystkich
ludzi w parku. Zapytał się Diany... o batonik:
- Jaki
smak? - odparł ciekawie.
- Zbożowy
z suchymi śliwkami i gruszkami. - odpowiedziała z pełną buzią Diana ustawiająca
muzykę na MP4.
- Czego
słuchasz? - zaciekawił się i spojrzał na sprzęt muzyczny.
- One
Direction, kocham ich. Są zawsze, gdy ich potrzebuję. Mów co chcesz, tak na
pewno ich nie lubisz i najlepiej idź już sobie. - stwierdziła obojętna
nastolatka, która nawet nie spojrzała na mężczyznę.
- Jak to?
Ja też ich kocham! Spójrz na mnie, przecież wyglądam jak Louis - jestem jego
największym fanem! - krzyknął.
Diana spojrzała
na niego i właśnie odkryła, że nie tylko wyglądał jak Lou, ale miał taki sam
głos, śmiech i to był on!
- Jesteś
Louisem z 1D?! - krzyknęła szczęśliwa.
- No a
jak. Wybierasz się na koncert lub byłaś? - zapytał uśmiechnięty.
- Nie,
mój tata mi obiecał, że kiedyś pojadę, ale 3 tygodnie temu miał wypadek i
umarł.. - rozpłakała się.
- O jeny
tak mi przykro. - zasmucił się Louis.
- Moja
mama zaczęła pić i uciekłam z domu dzisiaj w nocy. Matko, jak ja Was kocham. -
płakała i opowiadała.
- Nie
możesz uciekać z domu, choć zawiozę Ciebie do domu. Właśnie miałem iść do
sklepu, ale pójdę później. - odpowiedział.
Diana
wsiadła do samochodu. Płakała, ale była szczęśliwa. Kiedy dojechali do
najbiedniejszej dzielnicy Londynu Louis przestraszył się, ale widząc tak
zadbaną i piękną nastolatkę nabrał pewności siebie i akceptacji do tego
miejsca. Zaprowadził ją do domu i zastała w nim piękną kobietę, która płakała i
czekała za córką.
- Mamo,
co się stało? Jak pięknie wyglądasz! - zdziwiła się Diana.
-
Dziecko, całą noc Ciebie szukałam, policja też! Gdzieś ty była! Matko, kto
Ciebie przywiózł, czy ten pan nie zrobił Tobie krzywdy?! - zapytała się
wściekła a zarazem szczęśliwa, że widzi swoją córkę matka.
- Nie, to
Lou przecież. - odpowiedziała Diana.
- Kto? -
zapytała się zdziwiona matka.
- Jestem
z 1D, znalazłem pani córkę w parku, w centrum Londynu. - odpowiedział zmieszały
Louis.
Mama
Diany zaprosiła ich do domu po czym rozmawiali. Odwołała policję i podziękowała
Louisowi. Kiedy wychodził powiedział:
-
Wybrałaby się pani z córką na koncert?
- Tak,
tak, tak! Na pewno! - krzyknęła Diana.
- Jeżeli
nie jest to dla pana problem, bardzo chętnie. Muszę naprawić to co ostatnio
zepsułam w relacji z córką.
- Dla
mnie to nie jest problemem, załatwię Wam bilety VIP na koncert tutaj, w
Londynie. Skontaktuję się z Wami kiedy pozałatwiam. Do widzenia! - uśmiechnął
się Louis i wsiadł do samochodu.
- Paaa! -
uśmiechnęła się nastolatka.
- Do
widzenia! - przytuliła córkę matka.
Niedługo
potem dziewczyny dostały bilet na koncert w 2014 roku. Mama Diany wróciła do
normy, obie były porządnymi kobietami żyjącymi skromnie, ale dostatecznie w
renty po ojcu i ze skromnej wypłaty kobiety. Obie były dla siebie najlepszymi
przyjaciółkami. Nastolatka dostała nową MP4 z autografami chłopaków z 1D od Louisa. Pół roku później, matka Diany kupiła dom w lepszej dzielnicy Londynu, gdyż złapano ich syna, który handlował narkotykami. Został zmuszony do oddania pieniędzy. Diana nie czuła się jak jego siostra. Dla niej bratem był Louis, którym co 2 miesiące wpadał na herbatę z mlekiem do ich domu.
~Dziękuję
za przeczytanie, pozdrawiam!
Sandy