niedziela, 8 grudnia 2013

Louisowa pomoc

Diana, dziewczyna z wielkimi marzeniami, kochająca One Direction, chcąca ich poznać... niestety bardzo biedna. Słuchając ich muzyki za każdym razem wyobrażała sobie, że to właśnie dzisiaj może kiedy pójdzie do sklepu lub z psem ich spotka. Niestety to było nie możliwe. Mieszkała w Wielkiej Brytanii, w Londynie w najbiedniejszej dzielnicy. O dziwo jej rodzina mimo iż była biedna była bardzo porządna. Mama pracowała w sklepie na kasie, a tata pracował za granicą. Dlaczego więc rodzina była taka biedna? Mięli starszego syna, który ich bardzo zadłużył, następnie uciekł z kraju i nie odzywał się do nich. Rodzina ciężko pracowała na spłacenie niesamowicie wielkiego długu. Matka bardzo kochała córkę, chciała dla niej jak najlepiej. Chciała, aby jej córka była szczęśliwa mimo panującej sytuacji. Najlepszym prezentem jaki dostała dziewczyna była stara MP4-ka, która miała pełno piosenek z 1D. Pewno dnia Diana wróciła ze szkoły i zobaczyły, że jej mama płacze:
- Co się stało?
- Nic takiego, idź odrobić lekcje. - odparła matka, wycierając zapłakane oczy.
- Dlaczego płaczesz? - nie ustępowała Diana.
- Udało nam się spłacić dług, który 3 lat temu zaciągnął Twój brat. - rozpłakała się bardziej.
- To powód do radości! Mamo.. dlaczego trzymasz zdjęcie taty w rękach? - zaniepokoiła się córka.
- Twój tata.. jego szef dziś do mnie zadzwonił, że miał wypadek. Kiedy wracał do domu, przewróciła się ciężarówka, która zmiażdżyła w samochód Twojego taty.. Zmarł na miejscu.
Diana pobiegła do pokoju, zatrzasnęła drzwi i zaczęła płakać. Kiedyś jej tata obiecał, że kiedy spłacą dług, 16-latka dostanie bilet na koncert swojego ulubionego zespołu. Dług odszedł, a wraz z nim tata Diany. Wieczorem kiedy przyszła pora na kolację, Diana po raz pierwszy zobaczyła swoją matka w takim stanie. Była cała zapłakana i  wyglądała jakby ćpała. Nastolatkę zaniepokoił taki widok matki, jednak bała się spytać dlaczego tak wygląda, ale byłoby to nie na miejscu. I tak z dnia na dzień stan jej matki się pogarszał.. Potem nastał czas pogrzebu.. I dalej było już coraz gorzej. Diana nie poznawała matki, która zaczęła pić, unikać pracy i stała się agresywna. 16-latka nie miała przyjaciół i nikogo nie mogła się poradzić. Jej oceny w szkole również zmalały. Pewnego wieczoru Diana spakowała się i postanowiła uciec, wiedziała gdzie jej matka trzymała pieniądze, więc wzięła je, spakowała pełno ciuchów, wzięła trochę suchego jedzenia, dwie butelki wody i ulubioną MP4. W mikołajkową noc postanowiła uciec. Londyn jest wielkim miastem, więc dokąd się wybrać? Nie wiedziała.. Szła przed siebie, wcale nie była śpiąca. Adrenalina związana z ucieczką dawała jej dużo energii. Nie wiedziała gdzie jest kiedy było południe. Może Was  to zdziwi, ale ona nie miała komórki, była bardzo 'zacofaną' nastolatką, gdyż jej rodzice nie chcieli, aby ich córka popełniła taki sam błąd jak jej brat. Usiadła w parku na ławce i zjadła baton. Obok niej przeszedł wesoły dorosły mężczyzna, który swą jasnością przyciągał do siebie wszystkich ludzi w parku. Zapytał się Diany... o batonik:
- Jaki smak? - odparł ciekawie.
- Zbożowy z suchymi śliwkami i gruszkami. - odpowiedziała z pełną buzią Diana ustawiająca muzykę na MP4.
- Czego słuchasz? - zaciekawił się i spojrzał na sprzęt muzyczny.
- One Direction, kocham ich. Są zawsze, gdy ich potrzebuję. Mów co chcesz, tak na pewno ich nie lubisz i najlepiej idź już sobie. - stwierdziła obojętna nastolatka, która nawet nie spojrzała na mężczyznę.
- Jak to? Ja też ich kocham! Spójrz na mnie, przecież wyglądam jak Louis - jestem jego największym fanem! - krzyknął.
Diana spojrzała na niego i właśnie odkryła, że nie tylko wyglądał jak Lou, ale miał taki sam głos, śmiech i  to był on!
- Jesteś Louisem z 1D?! - krzyknęła szczęśliwa.
- No a jak. Wybierasz się na koncert lub byłaś? - zapytał uśmiechnięty.
- Nie, mój tata mi obiecał, że kiedyś pojadę, ale 3 tygodnie temu miał wypadek i umarł.. - rozpłakała się.
- O jeny tak mi przykro. - zasmucił się Louis.
- Moja mama zaczęła pić i uciekłam z domu dzisiaj w nocy. Matko, jak ja Was kocham. - płakała i opowiadała.
- Nie możesz uciekać z domu, choć zawiozę Ciebie do domu. Właśnie miałem iść do sklepu, ale pójdę później. - odpowiedział.
Diana wsiadła do samochodu. Płakała, ale była szczęśliwa. Kiedy dojechali do najbiedniejszej dzielnicy Londynu Louis przestraszył się, ale widząc tak zadbaną i piękną nastolatkę nabrał pewności siebie i akceptacji do tego miejsca. Zaprowadził ją do domu i zastała w nim piękną kobietę, która płakała i czekała za córką.
- Mamo, co się stało? Jak pięknie wyglądasz! - zdziwiła się Diana.
- Dziecko, całą noc Ciebie szukałam, policja też! Gdzieś ty była! Matko, kto Ciebie przywiózł, czy ten pan nie zrobił Tobie krzywdy?! - zapytała się wściekła a zarazem szczęśliwa, że widzi swoją córkę matka.
- Nie, to Lou przecież. - odpowiedziała Diana.
- Kto? - zapytała się zdziwiona matka.
- Jestem z 1D, znalazłem pani córkę w parku, w centrum Londynu. - odpowiedział zmieszały Louis.
Mama Diany zaprosiła ich do domu po czym rozmawiali. Odwołała policję i podziękowała Louisowi. Kiedy wychodził powiedział:
- Wybrałaby się pani z córką na koncert?
- Tak, tak, tak! Na pewno! - krzyknęła Diana.
- Jeżeli nie jest to dla pana problem, bardzo chętnie. Muszę naprawić to co ostatnio zepsułam w relacji z córką.
- Dla mnie to nie jest problemem, załatwię Wam bilety VIP na koncert tutaj, w Londynie. Skontaktuję się z Wami kiedy pozałatwiam. Do widzenia! - uśmiechnął się Louis i wsiadł do samochodu.
- Paaa! - uśmiechnęła się nastolatka. 
- Do widzenia! - przytuliła córkę matka.
Niedługo potem dziewczyny dostały bilet na koncert w 2014 roku. Mama Diany wróciła do normy, obie były porządnymi kobietami żyjącymi skromnie, ale dostatecznie w renty po ojcu i ze skromnej wypłaty kobiety. Obie były dla siebie najlepszymi przyjaciółkami. Nastolatka dostała nową MP4 z autografami chłopaków z 1D od Louisa. Pół roku później, matka Diany kupiła dom w lepszej dzielnicy Londynu, gdyż złapano ich syna, który handlował narkotykami. Został zmuszony do oddania pieniędzy. Diana nie czuła się jak jego siostra. Dla niej bratem był Louis, którym co 2 miesiące wpadał na herbatę z mlekiem do ich domu.  
 ~Dziękuję za przeczytanie, pozdrawiam!
Sandy

niedziela, 17 listopada 2013

Niall - przyjaciel z Irlandii

Była ona zwykłą nastolatką, która pokłóciła się z przyjaciółką. Poszło o sprawdzian, który dzisiaj pisały. Jej przyjaciółka podejrzewała ją o posiadanie odpowiedzi, gdyż ostatnio w szkole jakiś 16-latek okradł nauczyciela od fizyki i odpisał odpowiedzi. Do szkoły przyjechała policja, jednak nikogo nie udało się znaleźć ani na świadka, ani osoby która dopuściła się takiego czynu. Annie była nadzwyczaj spokojną osobą, ale niepokoiło ją zachowanie przyjaciółki - najpierw ta 6 za sprawdzianu i ostatnio bardzo się w sobie zamknęła. Kiedy tylko pytała się ona co się dzieje, ta nic nie odpowiadała.
   Harriet, bo tak właśnie ma na imię bohaterka tego imaginu była osobą bardzo skrytą, jednak Annie była dla niej jak siostra, w końcu znały się od dziecka, od kiedy mieszkały w Irlandii. Były sąsiadkami, najlepszymi przyjaciółkami, ale jednak... był ktoś z kim dziewczyny równie dobrze się bawiły, mały brunet o wielkich marzeniach - Niall Horan. Długo się jednak nie przyjaźnili, ponieważ wyjechał on do Anglii. Harriet mająca mniej niż 10 lat bardzo to przeżywała, ale Annie pocieszała ją. Harriet od małego uwielbiała muzykę. Grała na flecie poprzecznym, za to Annie ładnie śpiewała. Kiedy dziewczyny miały 15 lat Harriet wyjechała do Anglii, Annie bardzo to przeżywała. Ponieważ Harriet codziennie w nocy płakała za przyjaciółką, jej tata postanowił zapytać się swojego szefa czy nie chciałbym przyjąć doświadczonego mechanika do pracy w fabryce. Niedługo potem Annie przeprowadziła się do Anglii, ponieważ praca ukazała się bardzo dobrze płatna. Dziewczyny chodziły razem do liceum i wszystko dobrze się układało aż do czasu. 
   Pewnego wieczoru Annie zaprosiła Harriet do siebie na noc i dziewczyny oglądały X-Factor. Nagle na scenę wszedł słodki blondynek o przepięknym głosie to był Niall Horan - dawny ich przyjaciel. Harriet zamknęła się w sobie, to przez tęsknotę za nim, jednak była przy niej Annie i wszystko wróciło do normy. 
   Jednak po 3 latach od kiedy Niall osiągnął wielką sławę, One Direction przyjeżdża na koncert do miasteczka, w którym mieszkają Annie i Harriet. Dziewczyny doskonale o tym wiedziały, jednak dopiero w dzień kiedy miało się to wielkie wydarzenie zjawić, do Harriet dotarło, że Niall wcale może jej nie pamiętać! A co jeżeli pamięta tylko Annie i będzie chciał się z  nią umówić? A co jeżeli nie będzie żadnej z nich pamiętał? Harriet i Annie są jednymi z kilkudziesięciu milionów fanek 1D, o których nawet chłopcom się nie śniło! Przyjaciółki miały bilety na ich koncert i od kiedy się dowiedziały o tym wielkim wydarzeniu, ciągle na przerwach i na lekcjach w szkole rozmawiały o tym jak pięknie będzie jak Niall je rozpozna. Jednak w dzień koncertu pojawiły się wątpliwości, Harriet zrobiła się zapłakana, a Annie nie potrafiła jej pomóc. Ale za to oby dwie postanowiły wybrać się na koncert.
   Kiedy Harriet zobaczyła tyle dziewczyn wykrzykujące 5 imion, w których jedno brzmiało: Niall, rozpłakała się. Całe szczęście Annie była obok co dodało jej otuchy. Koncert się zaczął, w pewnym momencie Annie złapała Harriet za rękę i pociągnęła do przodu - bliżej sceny. Harriet była przerażona. I stało się! Niall spojrzał na Harriet, uśmiechnął się i... i niestety to tyle. Odszedł na prawo i zrobił to samo do innej fanki. Resztę koncertu Harriet przepłakała w toalecie. Kiedy koncert się skończył, dziewczyny poszły do domu. 
   Annie wiedziała jak bardzo Harriet to przeżywa i czuła się winna. W końcu myślała, że Niall rozpozna Harriet, a ta będzie szczęśliwa. Niestety wszystko potoczyło się odwrotnie.. Na drugie dzień w szkole Annie zagadała Harriet:
- Przepraszam za to co się ostatnio wydarzyło, chciałam aby było inaczej..
- Wiem, dziękuję za to, że byłaś przy mnie przez cały czas... - Harriet rozpłakała się.
- Nie masz za co, myślałam, że on Ciebie rozpoz..
- Nie! Przestań o nim mówić! To zwykły prostak! Osiągnął sukces i łapie serca swoim najbliższym przyjaciołom, których nawet nie pamięta! - przerwała i zaczęła krzyczeć Harriet.
- Nie mów tak. Obie wiemy, że go kochasz. Jesteś jedną z nielicznych, które kochają go za to kim jest! - zawołała wściekła Annie
- Nieprawda! Chociaż może... - zawahała się Harriet - To już i tak niczego nie zmieni. On nas nie pamięta. Nie pamięta nas, rozumiesz? Zapomniał nasze imina, zapomniał jak się bawiliśmy w piaskownicy, jak robiliśmy koncerty przed Twoją babcią, ja ma flecie, ty śpiewałaś, a on uderzał byle jak o struny gitary, wtedy dopiero uczył się grać, a teraz? 
- On nas musi pamiętać... - rozpłakała się Annie
Nagle zadzwonił dzwonek i przerwa się skończyła. Reszta dnia w szkole minęła smętnie, bez odrobiny życia. Po prostu strasznie!
   Po szkole Annie zaprosiła Harriet na poniedziałkowe lody, na które chodzą co tydzień po lekcjach. Idąc w tłumie ludzi rozmawiały o szkole. W końcu doszły do kawiarni, Annie stała w kolejce a Harriet słuchając krzyki i piski pobiegła zobaczyć co się stało:
- Harri, jakie chcesz lody? - zapytała zapatrzona w szybę za którą były lody Annie.
- Niall... - powiedziała coraz ciszej Harriet
- O jeny, a ty znowu o nim, musisz zapomnieć ! - powiedziała obojętnie Annie, która chcąc zobaczyć, czy Harriet płacze odwróciła się od lady i ujrzała wybiegającą z kawiarni jej przyjaciółkę, która podążała w tłum fanek.
Annie oczywiście pobiegła za Harriet chcąc ją powstrzymać. Harriet przepchała się przez fanki, była bardzo wściekła. Zobaczyła Nialla i Harrego, właśnie miała tam podejść, ale.. przed nią stanął wielki, łysy ochroniarz, który odepchnął ją i kilka innych fanek. Wściekła Harriet wykrzyczała najgłośniej jak potrafiła, tak aby przez pełen tłum krzyczących fanek Niall ją usłyszał:
- Idiota!
- Kto to powiedział? - zapytał się Harry.
- Nie martw się, przecież jest tyle pięknych fanek, że chyba nie będziesz się przejmował jakąś laską, która Ciebie nie lubi. - odpowiedział mu Niall
- To było do Ciebie - znów wykrzyknęła Harriet, do której właśnie podbiegła cała podrapana Annie
- Harriet zostaw go.. - szepnęła Annie
- Jesteś ... woda sodowa Tobie do głowy szczeliła! - popłakała się Harriet dalej wykrzykując.
- Skąd to możesz wiedzieć. Możesz mnie nie lubić, ale nie obrażaj mnie przy moim żonach! - powiedział Niall śmiejąc się do fanek.
- Bo znałam Ciebie jak byliśmy mali, ja - Harriet i moja przyjaciółka Annie bawiłyśmy się z Tobą jak byłeś mały, mieliśmy nie całe 10 lat. Pamiętasz jak chodziliśmy do Pani Lindy, babci Annie grać jej koncerty? Fałszowaliśmy, ale było świetnie. Wyjechałeś i o nas zapomniałeś. Byłam wczoraj na koncercie, nie poznałeś mnie. Na prawdę zawiodłam się na Tobie - powiedziała Harriet
- Hhhhhhhhhhariet? Matko, to ty. Ale urosłaś, znaczy.. łał! Alez ty piękna i w ogóle! - zaczerwienił się Niall
- Nie gadaj, jesteś śmieszny. - wyszlochała Harriet
- Ale to prawda, pamiętałem o Was, może nie poznałem Ciebie na koncercie, z resztą teraz bym Ciebie też nie poznał, ale jak najbardziej pamiętałem. W teledysku do Story Of My Life było około 10 000 zdjęć! Ma jednym z nich byliśmy we troje! - powoli Niall podszedł do Harriet i ją przytulił, następnie spojrzał się na Annie, w której oczach można było dostrzec panikę i dodał: Mam tyle fanek, ale najpiękniejsze jest to, że w śród nich są moim przyjaciele - i przytulił oby dwie. - Nie będziemy teraz gadać, oto macie mój numer, chociaż, lepiej wy podajcie mi swój, zdzwonimy się, pogadamy na skypie jak tam minęło te 10 lat.
- 6666666666666666666... - nie mogła wypowiedzieć słowa Harriet, była w szoku
- Oto mój: 665 *** 98* - powiedziała Annie.
- Dzięki, na mniej czas, lecę! Pa! - i Niall odszedł.
 Zaraz wszystkie fanki obiegły Harriet i Annie zaciekawione, jednak dziewczyny nic nie mówiły. 
   Poszły do domu Harriet i czekały na telefon. Annie postanowiła zostać u swojej przyjaciółki na noc, jednak musiała iść do domu po rzeczy. Było około 22.00 kiedy przyjaciółki poszły do domu Annie, nagle w krzaków wybiegła fanka i zaatakowała Harriet:
- Niall to mój chłopak rozumiesz, rozumiesz. - nagle wściekłą fankę wystraszył jadący ulicą samochód i odbiegła.
Harriet i Annie pobiegła jak najszybciej do domu Annie. Spakowały się i nagle dostały SMS-a. Annie otworzyła go i przeczytała głośno:
"Hej, wejdziesz na skypa? Oto mój **********." Dziewczyny postanowiły odpisać na SMS-a, że za około 20 minut pogadają na widoku. Annie spakowała się, ale z obawy przed kolejną psychiczną fanką poprosiła swojego tatę, aby je odwiózł samochodem. Pół godziny później dziewczyny rozmawiały z Niallem na skypie. 
   Trójka razem żartowała, opowiadała o przeżyciach i znów byli trójką największych przyjaciół. Harriet nie potrzebowała Nialla jako chłopaka, tak samo jak Annie - one chciały tylko przyjaźni. Jedna rozmowa w tygodni na skypie im wystarczyła. Dodatkowo dostały 6 miesięcy okresu ochronnego przed psychofankami, które czekały na nie wiele razy w różnych miejscach, co było bardzo niebezpieczne. Historia ta skończyła się nie miłością pomiędzy chłopakiem a dziewczyną, ale miłością braterską.

O jeny, rozpisałam się. To mój pierwszy imagin, co o nim sądzicie? ^^

Sanducha